niedziela, 5 lutego 2012

Zaczynamy zdobywać szczyty

Zdecydowanie radość o spokoju "młodych walczących" była przedwczesna. Wszyscy świetnie bawili się do 2, a nawet 3 nad ranem uciszając siebie na wzajem. Co odważniejszy decydowali się na spacerki wokół drzewka na dworku.
-Partyzanci są dzielni, łatwo się nie poddadzą. - 

Dzień rozpoczęliśmy raczej z wschodem słońca, choć pobudka była zaplanowana na 7:30, ale już o 5:45 dało się słyszeć pierwsze ataki. I tak dotrwaliśmy do apelu o 8:00, śniadanka i pierwszego bloku zajęć. 



Bywa różnie, są spięcia są i chwile wspólnej zabawy. Których jest więcej ? Oczywiście, że tych z uśmiechem na twarzy !

Obiadek zjedzony, siły uzupełnione - czas je wykorzystać na linach. Trzej druhowie  odwiedzili  nas ze swoim sprzętem i przygotowali, krótką tyrolkę oraz tzw. mostek. Każda grupa miała okazję skorzystać z atrakcji i przy okazji trochę się wyszaleć.



Gdy cały "małpi gaik" został złożony, a wszyscy uczestnicy zadowoleni, przyszedł czas na zajęcia z improwizacji z Radosławem Misztalem /No potatoes/. Z zainteresowaniem było różnie, ale dzień zakończyliśmy bardzo miło przy ognisku - śpiewając, tańcząc i wygłupiając się ze sobą.
- Pamiątka musi być - ciuszki ładnie "pachną" ogniskowym dymem. -




Jutro.... kolejny dzień pełen wyzwań. Ale stawimy im czoło ! 

AHH... Zapomniałam, na kolację były kluski z truskawkami. Jedli, aż im się uszy trzęsły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz